Rety kotlety, Babciu. Zuzanna Trojnacka-Dasiak

Читать онлайн.
Название Rety kotlety, Babciu
Автор произведения Zuzanna Trojnacka-Dasiak
Жанр Книги для детей: прочее
Серия
Издательство Книги для детей: прочее
Год выпуска 0
isbn 978-83-8119-306-1



Скачать книгу

rojnacka-Dasiak„Rety kotlety, Babciu”Copyright © by Zuzanna Trojnacka-Dasiak, 2019Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2019Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcyRedaktor prowadząca: Renata GrześkowiakProjekt okładki: Robert RumakKorekta: Joanna Barbara GębickaIlustracje w książce i na okładce: Helena WyrwasSkład ebook: epub, mobi i pdf: Kamil SkitekISBN: 978-83-8119-306-1Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.oul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konintel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706 http://www.psychoskok.pl/ http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:[email protected]Drogie dzieci!Jeśli po przeczytaniu bajki, wrócicie doilustracji z tęczą i odgadniecie, co symbolizująliterki na klockach – gratuluję!Babcia Zazula

      NA TĘCZY BRAKUJE KILKU KOSTEK.

      JAK MYŚLICIE – Z JAKIMI LITERKAMI?

Kochanym wnukom – Wiktorii, Filipowi, Jakubowi i Tobiaszowi z miłością

      Poznajemy trójkę przyjaciół: myszkę, biedronkę i mrówkę

      W pewnym lesie, gdzie kończy się tęcza, a zaczyna się nowy świat, narodziła się miłość i przyjaźń. Przyjaźń na dobre i na złe, między myszką polną Fili, biedronką Busią i mrówką Tobi. Pewnego pięknego poranka myszka, biedronka i mrówka odkryły wśród lasów, łąk i pól domek podobny do domku Baby-Jagi. Jednak, jak się później okazało, ten domek należał do…

      No, właśnie! Czyj to był domek? Kto był jego właścicielem?

      Zaczęło się niewinnie… Biedronka Busia spadła z drzewa i bardzo się potłukła. Utykając, powoli ruszyła w drogę. Każdy ruch sprawiał jej wielki ból. Szła smutna, zamyślona, kuśtykając, gdy nagle zobaczył ją Fili. Nie zastanawiając się, wziął Busię w swoje białe łapki. Busia wzdrygnęła się i delikatnie uśmiechnęła. Przez chwilę poczuła się bardzo szczęśliwa, że ktoś troszczy się o nią.

      – Jestem Busia – przedstawiła się. – A ty?

      – Jestem myszka Fili. Jeśli chcesz, zaprowadzę cię do mrówki Tobi. On na pewno ci pomoże! Gwarantuję ci to! Tobi, mój kolega, leczy wszystkich swoim jadem, który zawiera kwas mrówkowy. Mnie też nieraz pomógł.

      Jest naszym leśnym lekarzem weterynarzem.

      Busię tak bolała noga, że było jej wszystko jedno. Skwapliwie przytaknęła. Szli długo, długo, podziemnymi korytarzami, zbudowanymi przez myszkę Fili. Mieli wrażenie, że to się nigdy nie skończy.

      Ale, co tam! Busi było bardzo dobrze! Leżała na łapkach Filiego. Dyskretnie spojrzała na niego. Stwierdziła, że jest piękny. Miał grafitową sierść, bardzo małe uszka, białe łapki i biały brzuszek, oczy jak paciorki i długi ogonek.

      Przypomniała sobie, jak kiedyś podsłuchała rozmowę wśród zwierząt, że jak któreś z nich spotka myszkę polną, to ma szczęście.

      Ją to szczęście spotkało! Nagle znaleźli się przed domkiem, podobnym do domku Baby-Jagi, lecz… nie był zbudowany z czekolady i pierników. Wcale nie był słodki. Był drewniany, spróchniały, każda deska była innego koloru. Oplatały go gałęzie kwitnącego drzewa.

      Z tyłu domku znajdowały się stare, rozklekotane schody, które prowadziły nie wiadomo dokąd. Posiadał tylko jedno malutkie okienko i… był bardzo tajemniczy.

      Tobi, lekarz weterynarz, zamieszkał w nim bez zgody właściciela. Na widok niespodziewanych gości, zaczął podrygiwać i podskakiwać z radości. Radość przepełniała jego serce! Miał niesamowity temperament!

      – Witam! Myszko, kogo tym razem mi przyprowadziłeś? – zapytała mrówka.

      – Przedstawiam ci najbardziej elegancką dziewczynkę w tym lesie – rzekł Fili.

      Tobi spojrzał na onieśmieloną Busię i uśmiechnął się.

      – Bardzo dziękuję – rzekła Busia spuszczając wzrok – ale to nie moja zasługa. Tę czerwoną sukieneczkę, w czarne kropki, zrobiła mi na drutach moja kochana mamusia, Becia.

      Fili i Tobi wymienili między sobą ukradkowe spojrzenie. Cieszyli się, że Busia jest tak kochana przez rodziców! Nagle Busia syknęła z bólu.

      – Busiu! Busiu! Muszę cię zbadać – stwierdził Tobi i przystąpił do badania biedronki.

      Delikatnie zaczął uciskać ciało Busi. Najpierw głowę, potem tułów, a na końcu nogi. Gdy dotknął nóżki, Busia jęknęła:

      – Aauu, aauu, au…

      – Spokojnie, spokojnie, zaraz ci pomogę – pocieszał Busię Tobi. – Zwichnęłaś nóżkę. Niestety, muszę ci zaaplikować mój jad, który ci pomoże – i delikatnie ugryzł Busię w chorą nogę. Trwało to tylko sekundę. Busia poczuła niesamowitą ulgę.

      – Dziękuję – z wielką wdzięcznością spojrzała na Tobiego.

      – Słuchajcie – zwróciła się mrówka do gości. – Pomieszkamy tu dopóty, dopóki Busia nie poczuje się lepiej. Powiem wam w sekrecie, że bardzo mi się ten domek podoba i chciałbym wiedzieć, czyja to własność? Kto tu zamieszkuje?

      – Może pozwoli nam tu zostać? – rzekła Busia.

      – Ten domek kryje wiele tajemnic – podsumował Fili.

      – Jestem ciekawy, dokąd prowadzą te spróchniałe schody – powiedział Tobi. – Dlatego, proszę was – zwrócił się do biedronki i myszki – pomóżcie mi rozszyfrować tę tajemnicę!

      Oni też tego pragnęli: własnego domku, dachu nad głową i poczucia bezpieczeństwa.

      – Co wy na to, żebyśmy zostali detektywami? Jest tyle do wyjaśnienia… – stwierdził melancholijnie Fili, a jego towarzyszom bardzo się ten pomysł spodobał! – Przybijcie piątkę! – powiedział Fili do biedronki i mrówki, na znak, że się dogadali.

      Co się dalej działo? Kim była starsza pani,     a kim dziewczynka o imieniu Wiktoria, dowiemy się w drugiej części bajki…

      Poznajemy babcię Zazulę i wnuczkę Wiktorię

      Starsza pani, babcia Zazula i jej dziesięcioletnia wnuczka Wiki (tak się do niej zwracają najbliżsi), chcąc nie chcąc, będą dzielić altankę z myszką, biedronką i mrówką.  Nie  wiedziały o tym do pewnego czasu. Filiego, Busię i Tobiego najbardziej intrygowały schody, które znajdowały się z tyłu altanki. Nie dawały im spokoju. Stare, spróchniałe i połamane, lecz… jakże tajemnicze?! Busia zastanawiała się, czy po niedawnej kontuzji da radę po nich wejść. Tobi bał się, że na którymś szczebelku ugrzęźnie w jakiejś dziurze albo szczelinie i tylko narobi ambarasu. Każdy z trójki przyjaciół zastanawiał się, czy sobie poradzi? Wreszcie Fili zorganizował spotkanie, na którym wspólnie podjęli decyzję. On też, jako najstarszy i najsilniejszy, pierwszy zabrał głos.

      Конец ознакомительного фрагмента.

      Текст предоставлен ООО «ЛитРес».

      Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию на ЛитРес.

      Безопасно оплатить книгу можно